Podaruj mi trochę słońca. Londyn.

Opublikowano Anglia Londyn Wielka Brytania

W końcu przyszedł czas na opisanie krótkiej wizyty w  Londynie. Miasto to było punktem przesiadkowym w drodze na Islandię. Łącznie spędziliśmy w nim prawie trzy dni. Do Londynu dostaliśmy się linią Wizzair z Wrocławia. Lot rozpoczął się planowo o 6 rano. Na miejscu zameldowaliśmy się o 7:20 czasu lokalnego. Wizzair nie lata do centrum Londynu, lecz na oddalone o godzinną jazdę autem lotnisko w Luton. Z Luton do centrum kursuje kilku przewoźników. My wybraliśmy najtańszego, czyli easybus (bilety w jedną stronę zaczynają się od 2 funtów). Niestety, tego dnia korki nas nie oszczędziły, dlatego nasza podróż do centrum (przystanek przy Bakker Street) trwała około 1,45h. Tego dnia nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu. W planie mieliśmy nocną włóczęgę po mieście i powrót nad ranem na lotnisko, skąd o 7:40 mieliśmy kolejny lot. Nasze bagaże zostawiliśmy na lotnisku w przechowalni. Na 24 godziny kosztowało nas to 6 funtów za bagaż.

Planu na zwiedzanie Londynu nie było. Po prostu szliśmy przed siebie i zahaczaliśmy o kolejne, ciekawe do zobaczenia miejsca. Dzięki temu, udało się nam pierwszego dnia zobaczyć kolejno:

1.The Regent’s Park – jeden z królewskich parków w Londynie.
2.Camden Town – jak dla mnie najlepsza (z tych, które widziałem) dzielnica w Londynie. A to wszystko za sprawą pysznego, ulicznego jedzenia, które można tam nabyć w cenie 3-5 funtów. Tak naprawdę można się tam najeść zanim cokolwiek się kupi. Sprzedawcy walcząc o klienta częstują różnymi smakołykami. Wzdłuż ulicy znajdują się liczne stoiska ze wszystkim i niczym. Jest to też dobre miejsce na zakup pamiątek, które są w tej części Londynu tańsze, niż w pozostałych dzielnicach. Dzielnica robi naprawdę wrażenie za sprawą swojego „mrocznego” klimatu.
3.Oxford Street – mekka dla wszystkich zakupoholików. Właśnie na tej ulicy znajduje się największy w Londynie Primark, który oferuje niezliczoną ilość ubrań w niskich i dobrych cenach. W tym miejscu można spędzić cały dzień, a i tak pewnie wszystkiego się nie zobaczy.
4.Centrum Londynu (Big Ben, Golden Eye, Opactwo Westminsterskie, Trafalgar Square).
5.Pałac Buckhingam – tego miejsca nie trzeba raczej nikomu przedstawiać. Coś się w pałacu działo, lecz nie chcieli nas wpuścić.

 

Kiedy wróciliśmy z Islandii do Londynu była już godzina 15. Ponownie czekał nas transfer z Luton do centrum. Tego dnia mieliśmy zarezerwowany nocleg, dlatego pierwsze kroki skierowaliśmy w kierunku hostelu. Na miejscu już ustaliliśmy, że tego dnia nie będziemy szaleć i resztę dnia poświęcimy na wizytę w Primarku, a następnie udamy się do Camden na obiado-kolację. Po kolacji zrobiliśmy odpowiednie zakupy i resztę wieczoru spędziliśmy w hostelu.

Następnego dnia w związku z różnicą poglądów, co będziemy zwiedzać, podzieliliśmy się na trzy drużyny. Wieczorem natomiast mieliśmy się spotkać w jednym z angielskich pubów.

My z Pandzią rozpoczęliśmy dzień od prawdziwego śniadania angielskiego (kiełbaski, jajka, fasolka, tosty, herbata z mlekiem). Po obfitym śniadaniu udaliśmy się do pierwszej napotkanej stacji metra i zakupiliśmy całodzienny bilet na metro (koszt 8,40 funta). Pierwszy przystanek zamożna dzielnica Notthing Hill i Portobello Market. Następnie spacer po Kensington Gardens i przejazd do dzielnicy biurowej Canary Wharf. Na sam koniec dnia pozostał nam cudowny Tower Bridge. Wieczorem zrealizowaliśmy nasze założenia, czyli spotkaliśmy się wszyscy w angielskim pubie na lokalnym piwie.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *