Przedsionek Azji. Serbia.

Opublikowano Belgrad Belgrade Serbia

Belgrad nigdy nie był w czołówce miast, które chcielibyśmy odwiedzić. Do naszego programu wpadł przypadkowo, gdy AirSerbia udostępniła tanie bilety na trasie Warszawa – Abu Dhabi. Przesiadka w Belgradzie i przede wszystkim 11h przerwy między lotami spowodowały, że nadarzyła się niesamowita okazja na spacer po mieście. To właśnie w tym mieście rozpoczęła się nasza trzymiesięczna podróż, której głównym celem było odkrycie azjatyckich krajów.

Do Belgradu przylecieliśmy 17 lutego 2015r. o godz. 11:10 po 1h i 40 minutach lotu z Warszawy. Podróż do stolicy Serbii odbyła się bez problemu. Na pokładzie zaserwowano nam śniadanie składające się z rogala z szynką, pomidorem i ogórkiem oraz rogalika z wiórek kokosowych. Oprócz tego każdy otrzymał małą butelkę wody, po czym załoga statku poczęstowała wszystkich napojami do wyboru.

Po wylądowaniu udaliśmy się do kontroli paszportowej, gdzie strażnicy wbili nam pieczątki wjazdowe do Serbii. Drugim krokiem była wymiana gotówki. Kurs w kantorze na lotnisku okazał się bardzo dobry, dlatego wymieniliśmy w nim większość pieniędzy przewidzianych na ten dzień. Już po wyjściu z lotniska musieliśmy mieć przy sobie dinary, żeby kupić bilet autobusowy. Przejazd linią miejską nr 72 kosztował nas łącznie 600 dinarów (5 euro) w dwie strony. Dojazd do centrum trwał około 40 minut. Inną opcją, nieco droższą (600 dinarów/osoba/w dwie strony) jest kupienie biletu na linię przyśpieszoną A1. Przejazd starodawnym ogórkiem w cenie biletu. Nadmienię tylko, że w Belgradzie działa Bus Plus, czyli coś podobnego jak wrocławski Urbancard. Korzystanie z tej karty obniża cenę przejazdu. Kartę można kupić dopiero poza lotniskiem, dlatego nasz pierwszy przejazd transportem miejskim z lotniska do centrum będzie zawsze pełnopłatny (bilet można kupić tylko u kierowcy). Nam nie opłacało się ganiać za Bus Plusem, bo mieliśmy w planach tylko dwa przejazdy. Z kartą zaoszczędzilibyśmy w tym wypadku jakieś grosze.

Autobus nr 72 zatrzymuje się po drodze wielokrotnie. Jego trasa kończy się i zaczyna na przystanku Zeleni Venac, który położony jest w odległości krótkiego spaceru do wszystkich ważniejszych zabytków Belgradu. Postanowiliśmy przejść się zgodnie z mapą zabraną z lotniska, oglądając następujące zabytki:

1. Hotel Moskva.
2. Skupština grada.
3. Predsedništvo. – Pałac Prezydencki
4. Hram Svetog Save. – Cerkiew Św. Sawy.
5. Park Tašmajdan.
6. Crkva Svetog Marka – Kościół Św. Marka.
7. Narodna Skupština – Parlament.
8. Skadarlija – zabytkowa ulica Starego miasta.
9. Kalemegdan – położony nad brzegiem Sawy rozległy kompleks ogrodów i fortyfikacji o powierzchni ponad 30 ha. W średniowieczu znajdowało się tu centrum wczesnego grodu. Po zajęciu Belgradu przez Turków stworzono system obronny, który można na co dzień oglądać.
10. Znak Pitajna – najstarsza restauracja w Belgradzie, gdzie mieliśmy przyjemność zjeść syty obiad składający się z narodowych potraw serbskich.

Belgradu na pewno nie można zaliczyć do najpiękniejszych stolic świata. Nie jest to miasto nowoczesne, co dla niektórych może być atutem. Coś jednak jest tam pozytywnego, co pozwala mi wspominać pobyt jako miły (pomimo niskiej temperatury, która chciała zakłócić nasze zwiedzanie).

Koszty jednodniowej wizyty:

1. Transport – 600 dinarów
2. Obiad w restauracji Znak Pitajna + grzane wino – 3000 dinarów
3. Pamiątki – 500 dinarów
4. Cele charytatywne – 2 euro. Po fortyfikacjach chodził facet, który po zadaniu pytania czy znamy angielski włożył nam w ręce pocztówki z kalendarzem. Następnie stwierdził, że zbiera na chore dzieci i każda wpłata się liczy. Dodając za chwilę, że 20 lub 15 euro będzie w sam raz. Trzeba było widzieć jego minę, gdy Pandzia wręczyła mu 2 euro i powiedziała, że więcej nie mamy. Naciągacz jednak miał gest, bo pozwolił nam za 2 euro wziąć jedną kartkę 😉

Łącznie: 4340 dinarów (ok. 145 zł)

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *