Złoto, przepych i inne luksusy. Abu Dhabi.

Opublikowano Zjednoczone Emiraty Arabskie

Dzień 1

Jeszcze kilka godzin wcześniej doskwierała nam niska temperatura w Belgradzie. Natomiast w Abu Dhabi już po wyjściu z samolotu można było poczuć ciepłe powietrze – o 7:30 termometr wskazywał 22 stopnie Celsjusza.

Załatwienie spraw wizowych na lotnisku było czystą formalnością. Chwila czekania w kolejce, następnie rejestracja przy okienku i pierwsze pieczątki wizowe pojawiły się w naszych paszportach. Przejazd do centrum postanowiliśmy odbyć autobusem miejskim nr A1. Trasa autobusu A1 kończy się na głównym dworcu autobusowym. Dojazd do terminala zajął nam ok. 40 minut, a na bilety wydaliśmy 8 dirhamów. Po wyjściu z autokaru czekała nas jeszcze wędrówka do hotelu. Dźwiganie plecaków w takim upale szybko przyniosło konsekwencje. Po przejściu 300 metrów pot lał się z nas strumieniami. Nie chcę nawet myśleć, co dzieje się tutaj w sezonie wakacyjnym, gdy temperatura przekracza 40 stopni. Do hotelu dotarliśmy przed czasem. Na szczęście, na miejscu okazało się, że pokój został już dla nas przygotowany. Jaki był to dar, zrozumie to tylko ten, kto cały poprzedni dzień i noc spędził na nogach. Za pokój na dwie noce, w hotelu 4* ze śniadaniami, zapłaciliśmy 138$ (518 dhs). Temat noclegów w Emiratach jest dosyć ciężki. Zasada jest taka, albo śpisz drogo i w przeciętnym hotelu, albo jeszcze trochę dopłacasz i wysypiasz się w luksusowym hotelu. Inną opcją jest jeszcze wykorzystanie dostępnych kuponów rabatowych na hotele. Przed wyjazdem sam skorzystałem z okazji na stronie yeego.com i obniżyłem cenę rezerwacji o 30$. Pozwoliło nam to zamieszkać w bardzo dobrym hotelu i w przyzwoitej cenie jak na Abu Dhabi.

Po prysznicu i chwili odpoczynku wybraliśmy się do największej lokalnej atrakcji, tj. Wielkiego Meczetu Szejka Zayeda. Planowaliśmy dotrzeć tam autobusem z dworca autobusowego, ale ostatecznie wybraliśmy dojazd prywatnym samochodem, oferowany m przez miejscowych naganiaczy. Transport kosztował nas 30 dhs w jedną stronę. W drodze powrotnej kierowca autobusu nr 54 zabrał nas za darmo, bo nie mieliśmy 4 dhs w monetach. Za przjeazd płaci się wyrzucając pieniądze do puszki znajdującej się przy wejściu. Trzeba przyznać, że publiczny transport w Abu Dhabi nie należy do komfortowych. Autobusy są nowe i klimatyzowane, ale zatrzymują się bardzo często na trasie i podróż przez to znacząco się wydłuża. Jest to jednak bez wątpienia najtańszy sposób poruszania się po mieście. Transport do Wielkiego Meczetu z dworca autobusowego (ok. 40 km) to koszt 4 dhs.

Szejk Zayed miał dużo kasiory, tak dużo, że zapoczątkował budowę przeogromnego, przecudownego i przedrogiego meczetu, który miał jednoczyć świat islamu. Niestety, nie mógł się w pełni cieszyć ze swojego dzieła, gdyż zmarł 3 lata przed wielkim otwarciem budowli. Podczas zwiedzania obowiązuje specjalny ubiór. W skrócie – nogi, ręce, a u kobiet także włosy muszą być zakryte. Jeśli ktoś przyjdzie niestosownie ubrany to jeszcze nic straconego. Po okazaniu dowodu osobistego można wypożyczyć za darmo abaję.

W Meczecie można podziwiać wielki przepych, żyrandole z kryształów, malowane posadzki, złote zdobienia kolumn. Ciężko to wszystko wziąć za prawdziwe. Podczas zwiedzania należy się rozsądnie zachowywać. Zabrania się przede wszystkim robienia głupich zdjęć, o czym przekonała się Azjatka wykonująca podskok na jednym z nich. Podszedł do niej strażnik pilnujący porządku i kazał usunąć „ubliżające” zdjęcie z tabletu. Stał przy niej do momentu, aż to zrobiła. Meczet robi ogromne wrażenie, dla mnie to chyba najpiękniejsza budowla jaką widziałem w życiu. Nie wyobrażam sobie nie odwiedzić tego miejsca będąc w pobliżu.

Po zwiedzaniu wróciliśmy do centrum i przeszliśmy się po głównych ulicach w otoczeniu wielu drapaczów chmur. Widoki te uznałem za małą zapowiedź tego, co czeka mnie w przyszłości do podziwiania w Nowym Jorku. Wieczorem zjedliśmy jeszcze kolację w taniej i polecanej restauracji Lebanese Mill, po czym wróciliśmy do hotelu i poszliśmy spać po wielu godzinach bez snu.

Dzień 2

Drugi dzień rozpoczęliśmy wcześnie, bo już o 7 rano. W planach mieliśmy odwiedzenie jednego z najlepszych parków wodnych na świecie – Yas Waterworld. Przed wyjazdem musieliśmy się jednak posilić, a z pomocą przyszło nam śniadanie hotelowe. Przyrządzone w sposób tak różnorodny, że nawet największy malkontent nie miałby się do czego przyczepić. Z pełnymi brzuchami ruszyliśmy na wodną przygodę.

Do miejsca oddalonego ponownie około 40 km od centrum dostaliśmy się z autobusem nr 195, odjeżdżającym z dworca autobusowego. Przejazd w jedną stronę trwał ok. 40 – 50 min. Bilety autobusowe kosztowały nas 18 dhs. Park otwierany jest każdego dnia o 10, a my na miejscu pojawiliśmy się o 10:15. W tym czasie pojawiła się w nas niepewność, ponieważ wyglądało na to, że jesteśmy sami przy parku i prawdopodobnie jest zamknięty. Sprawdziliśmy to udając się najpierw do kas. Tam po szybkiej weryfikacji, że park jest na szczęście otwarty, zakupiliśmy bilety. Niestety, ale cena biletów do parku jest bardzo wysoka i wynosi 240 dhs za osobę (240 zł). Na szczęście przed wyjazdem dowiedziałem się o czymś takim jak książka z kuponami – The Entertainer, którą można wykorzystać w Abu Dhabi, czy Dubaju i zyskać duże zniżki. Ja kupiłem książkę The Entertainer Kids Dubaj, w której były 3 kupony do Yas Waterworld dla dorosłych, ponieważ jej cena była niższa niż książki dedykowanej specjalnie osobom dorosłym. Książka oferuje wiele kuponów rabatowych na lokalne atrakcje, do restauracji, hotele itd. Pierwsze wrażenie – jej cena jest zabójcza (podstawowa wersja 480 dhs, uproszczona wersja dla dzieci 250 dhs). „Zaoszczędzić’ można kupując wersję mobilną, ale do tego interesu trzeba doliczyć jeszcze wykupienie internetu mobilnego, który w Emiratach nie należy do najtańszych. Można także czyli kupić od kogoś używaną książkę, jeśli posiada jeszcze interesujące nas kupony. Ja za swoją zapłaciłem 125 zł i już po jednym wykorzystaniu kuponu ta kwota mi się zwróciła. Zasada działania kuponów jest prosta – kupujesz jeden bilet, a drugi taki sam dostajesz gratis. Posiadając bilet combo (wejście do parku + obiad), można oszczędzić nie tylko na wstępie, ale i na jedzeniu (drugi obiad gratis). Dodatkowo, poza kuponem musieliśmy wykupić wspólną szafkę za 40 dhs (w sumie wszystkie rzeczy można trzymać przy leżakach za darmo). Podsumowując, za dwa bilety, dwa obiady i szafkę zapłaciliśmy łącznie 330 dhs, a nie 580 dhs.

W parku wodnym spędziliśmy fantastyczny czas. Podczas wizyty można skorzystać z wielu różnorodnych zjeżdżalni, basenów, leniwych rzek. Za dodatkową opłatą można wziąć udział w poszukiwaniu i wyciąganiu pereł z akwarium, czy nauczyć się surfować na sztucznej fali. W mojej pamięci pozostaną takie zjeżdżalnie jak Falcon’s Falaj, Dawwama i przede wszystkim Liwa Loop, gdzie wchodzi się do specjalnej tuby, po czym otwiera się zapadnia i następuje zjazd praktycznie w pozycji pionowej. Zastrzyk adrenaliny gwarantowany.

Z parku wymęczeni, ale szczęśliwi wyszliśmy po 18, a do hotelu dotarliśmy ok. 20. Tak minął nasz drugi dzień w Zjednoczonych Emiraty Arabskich. Kolejnego dnia pojechaliśmy do Dubaju, gdzie planowaliśmy spędzić następne 5-6 dni.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *