Strzał w 10! Madryt.

Opublikowano Hiszpania Madryt

Dzień 1

Na temat mojej kolejnej podróży zacząłem rozmyślać tuż po powrocie z Oslo. Przypomniało mi się, że już w ubiegłym roku byłem zasypywany informacjami o tym jak łatwo i tanio polecieć na wyspy kanaryjskie. Nie czekając długo postanowiłem sprawdzić ile prawdy jest w tych słowach. Konsekwencją moich poszukiwań było powstanie planu podróży, który obejmował swoimi ramami idealne miejsca – Madryt i Lanzarote.

Termin wyjazdu przypadł na październik. Choć u nas było już jesiennie, to w miejscach docelowych pogoda wciąż była letnia. Niestety siatka połączeń tanich linii lotniczych z Polski na Kanary w 2011 nie była imponująca. W związku z tym podjąłem decyzję o odbyciu podróży lotem łączonym, a miejscem przesiadkowym została stolica Hiszpanii, gdzie spędzić mieliśmy dwa dni przed wylotem na Lanzarote.

I tak się zaczęło. Po 3-godzinnym locie z Poznania wylądowaliśmy na płycie lotniska Barajas w Madrycie. Wielkość lotniska naprawdę budzi podziw. Dla mnie, osoby, która nie miała styczności z wieloma lotniskami w życiu, lotnisko w Madrycie było niekończącym się hangarem. Centrum miasta z lotniskiem skomunikowane jest siecią metra i to właśnie tym środkiem transportu postanowiliśmy dotrzeć do naszego hostelu. Na miejscu stawiliśmy się późnym wieczorem, ze względu na to, że lot do Madrytu odbywał się z Poznania po południu. Nasza podróż odbyła się w gronie pięciu osób i na tyle też osób wynajęliśmy pokój w hostelu. Pozwoliło to nam obniżyć koszty, które wzrosłyby przy wyborze dwóch lub trzech osobnych pokoi.

Będąc w Madrycie mieliśmy prywatnego przewodnika, którym był mój brat. Odbywał on już wcześniej loty do Madrytu na mecze piłkarskie i doskonale wiedział jakie atrakcje warto zobaczyć. Reszta wycieczki postanowiła zaufać jego wyborom.

Naszym pierwszym celem był dworzec kolejowy w Madrycie, którego wnętrze przypomina wielki ogród z różnymi rodzajami roślinności. Jeszcze przed dojściem do celu dowiedzieliśmy się, że tego dnia obchodzone jest święto narodowe. Na niebie można było spostrzec niezliczoną liczbę samolotów, które „malowały” w powietrzu flagę Hiszpanii. Po ulicach natomiast poruszała się królewska straż konna. Po obejrzeniu dworca kolejowego, udaliśmy się w kierunku jednego z madryckich parków – Retiro. Park jest niesamowicie zadbany i ma ogromną powierzchnię, dlatego znalezienie opustoszałego skrawka na odpoczynek nie było żadnym wyzwaniem. W Retiro znajduje się wielkie bogactwo flory oraz sporo fontann.

Przy parku biegnie reprezentatywna ulica Los Jeronimos, gdzie znajduje się między innymi Muzeum Prado. Niestety kolejki skutecznie nas odstraszyły, by spróbować zachłysnąć się odrobiną sztuki. Kolejne kroki skierowaliśmy więc w kierunku Pałacu i Fontanny Cibeles, by stamtąd przez historyczną bramę Alcalá i Katedrę Almudena, dojść do Pałacu Królewskiego. Na koniec dnia wybraliśmy się jeszcze na plaza Mayro, który jest symbolem starego Madrytu. W tym dniu także spróbowałem pierwszy raz w życiu paelli z owocami morza. Pycha!

Dzień 2

Drugiego dnia ruszyliśmy na dalszy podbój Madrytu. Spacer ulicami miasta pozwolił nam zobaczyć atrakcje miasta takie jak: Egipska Świątynia Debod, pomnik Don Kichota i Sancho Pansa oraz Estadio Santiago Bernabeu. Pospacerowaliśmy także po nieodkrytych przez nas jeszcze ulicach Madrytu. Wieczorem wylecieliśmy na kanaryjską wyspę Lanzarote, która była głównym punktem naszej hiszpańskiej podróży.

Podsumowanie kosztów znajduje się w relacji z Lanzarote.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *