W poszukiwaniu zimy. Śnieżka.

Opublikowano Góry Polska Śnieżka

Wstyd się przyznać, ale poza nielicznymi wyjątkami, góry to dla mnie zupełnie obcy temat. Korzystając z chwilowego bezrobocia postanowiłem to zmienić. W ubiegłym tygodniu wybrałem się do Karkonoskiego Parku Krajobrazowego. Podczas wędrówki dostępnymi szlakami towarzyszyła mi Pandzia. Celem głównym naszego zimowego trekkingu była Śnieżka. Pomimo wiosennej pogody za oknem, w górach spodziewaliśmy się cięższych warunków atmosferycznych. Już pierwszego dnia poczuliśmy zimę.

Przed wyjazdem zarezerwowaliśmy sobie noclegi w pięknym schronisku – PTTK Samotnia. Doba w schronisku, w pokoju dwuosobowym wyniosła nas 40zł/ osoba. Dodatkowo musieliśmy uiścić jednorazową opłatę za wypożyczenie pościeli w wysokości 8zł/ osoba. W Samotni funkcjonuje bufet, gdzie można nabyć artykuły spożywcze, czy zjeść obiad. Z menu można zamówić także grzane piwo, wino i wypić je podczas jednej z gier planszowych, które można w schronisku nieodpłatnie wypożyczyć.

Do Karpacza dojechaliśmy z Jeleniej Góry autobusem za 6zł/ osoba. Po zrobieniu szybkich zakupów nasze kroki skierowaliśmy w stronę kościółka Wang, skąd niebieskim szlakiem wyruszyliśmy na zimową przygodę. Wejście do parku jest płatne. Bilet normalny na 3 dni kosztuje 12zł/ osoba.

Początkowy odcinek szlaku był łatwy do przejścia. Śnieg i lód były niezauważalne
Im wyżej wchodziliśmy, tym więcej było oznak zimy. Lód pod stopami zaczął uprzykrzać nam wędrówkę.

Warunki pogodowe zmieniały się, ale my nie zamierzaliśmy zmieniać naszego planu. Przy pierwszej możliwej okazji, zeszliśmy z niebieskiego szlaku i wchodząc na żółty, obraliśmy następny cel – Pielgrzymy. Na trasie znów zrobiło się „sucho”.

Po około 20 minutach z przerwą na zdjęcia, doszliśmy z Polany do pierwszego punktu naszej wycieczki.

Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy zaliczyć punkt nr 2 tego dnia – Słonecznik. Z całego wypadu odcinek między tymi atrakcjami zaliczam do najgorszych. Mozolne podejście, mocny wiatr, mgła… musiałem schować aparat, który zaczął zamarzać. Ostatecznie, udało się nam dostrzec Słonecznik, a ścieżkę do niego pokonaliśmy w czasie krótszym, niż sugerowały znaki.
Po dotarciu na miejsce mieliśmy dwie opcje dalszej wędrówki do Samotni. Nie chcieliśmy wracać trasą, którą już raz przeszliśmy, dlatego postanowiliśmy wejść na czerwony szlak i dojść do Spalonej Strażnicy, a stamtąd niebieskim dotrzeć do schroniska.
Po ponad 3 godzinach  wędrówki, w końcu doszliśmy do PTTK Samotnia. Było warto.
Pierwszego dnia szybko poszliśmy spać, dawno się tak przyjemnie nie zmęczyłem.

Kolejnego dnia, pogoda była cudowna i co najważniejsze widoczność była bardzo dobra. Nie zwlekając, po zjedzeniu szybkiego śniadania, poszliśmy zdobyć najwyższy szczyt Karkonoszy. Trekking rozpoczęliśmy ponownie niebieskim szlakiem, który prowadził do spółki z czerwonym pod samą Śnieżkę. Po 10 minutach trasy doszliśmy do innego schroniska, tj. Strzechy Akademickiej.

Ostatni odcinek trasy stanowił wyzwanie nie tylko dla nas. Silny wiatr, lód pod butami. Wchodząc na Śnieżkę wyglądaliśmy na pewno komicznie, ale chyba każdy tak wyglądał, kto w o tej samej porze roku zdecydował się na podobną wyprawę. Jeśli za rok ponownie podejmę się takiego wyzwania, to bez wątpienia pierwszą rzeczą, którą spakuję do plecaka będą kijki.

Trzeciego dnia, podczas zejścia z Samotni do Karpacza, towarzyszyła nam po raz kolejny przepiękna pogoda. Na szlaku spotkaliśmy też zdecydowanie więcej turystów.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *