Wakacyjna kolonia. Majorka.

Opublikowano Baleary Hiszpania Majorka

Słysząc w dzieciństwie słowo Majorka, zastanawiałem się jak trzeba być bogatym, żeby móc tam chwilę pomieszkać. Moje przypuszczenia były bardzo mylne, o czym przekonałem się w 2012 roku, gdy szukając bliżej nieokreślonego miejsca na wakacje, natknąłem się w Internecie na relacje z największej wyspy archipelagu Balearów. Zszokowany zaczerpniętymi stamtąd informacjami na temat wyspy (niskich kosztów lotów, hoteli, wypożyczenie auta), postanowiłem, że wakacje 2012 roku spędzę właśnie na Majorce.

Możliwość bezpośredniego dolotu na Majorkę gwarantował tylko Ryanair z Port Lotniczego Poznań-Ławica. Na termin wylotu ustaliliśmy wrzesień. Obserwując system rezerwacyjny Ryanaira, konkretne poszukiwania tanich biletów rozpocząłem pod koniec maja. Tym razem przeczucie mnie nie zawiodło i po kilku dniach oczekiwań w systemie pojawiły się promocyjne ceny na bilety lotnicze. Oczywiście cena była dla mnie na tyle atrakcyjna, że postanowiłem od razu zakupić bilety. To była dobra decyzja, ponieważ do rozpoczęcia podróży nie było możliwości zakupu biletów w niższych cenach.

Jak zawsze w podróż wybieram się ze znajomymi, a Majorka stała się projektem zorganizowanym dla największej liczby osób jaką kiedykolwiek udało mi się ze sobą zabrać. Ostatecznie z Poznania wylecieliśmy w 14 osób. Przyznaję, że ciężko było zorganizować wyjazd dla tak pokaźnej grupy, lecz zdobyte doświadczenia wynagrodziło mi cały trud.

Przed wylotem przestudiowałem mapę Majorki, przeczytałem także dwa przewodniki. Dzięki temu łatwiej było mi stworzyć plan wyjazdu, który zakładał objechanie wyspy i poznanie jej perełek.

Po wylądowaniu w Palmie udaliśmy się w kierunku wypożyczalni aut. Warto wspomnieć, że lotnisko w Palmie przyjmuje rocznie kilka milionów turystów i jest naprawdę duże. Z tego też względu nie brakuje wszystkich największy firm zajmujących się wypożyczaniem aut. Niestety, ceny proponowane przez wypożyczalnie nie były dla nas atrakcyjne. Odpuściliśmy sobie wypożyczenie auta na lotnisku i postanowiliśmy poszukać lokalnej wypożyczalni w centrum, do którego dojechaliśmy autobusem z lotniska. Szczerze trzeba przyznać, że ten dzień nam nie wyszedł. Błądziliśmy po ulicach Palmy, a i tak ostatecznie auta nie wypożyczyliśmy. Do miejscowości, w której mieliśmy hotel dotarliśmy w końcu autobusem. Pierwszy dzień mieliśmy spisać zupełnie na straty, gdy jednak w wyniku niecodziennych zdarzeń, jeden z uczestników wypatrzył na taksówce reklamę lokalnej wypożyczalni, a jej kierowca okazał się znajomym właściciela. Po krótkiej konwersacji udało się uzyskać numer telefonu do niego i zarezerwować trzy samochody, które odebrać mieliśmy kolejnego dnia. Na dodatek cena wypożyczenia była o wiele niższa, niż ta którą zaproponowali nam na lotnisku. Teraz mając już doświadczenie z niejednokrotnego wypożyczania aut w różnych częściach Europy, wiem jedno, najlepszym wyjściem jest rezerwacja auta drogą internetową na kilka miesięcy przed wylotem. W miejscach takich jak Majorka, cena wzrasta o kilkadziesiąt procent, gdy zamierzamy wypożyczać auto dopiero na miejscu i w chwili przylotu.

W kwestii hotelu, to rezerwacji dokonałem przez system rezerwacyjny booking.com. Najkorzystniej wychodziły pokoje 7-osobowe, które okazały się pięknymi i dużymi apartamentami. Ponadto, hotel był zlokalizowany w cichej i spokojnej okolicy Majorki – Cala Pi. Tuż przy hotelu było zejście do jednej z licznych zatoczek na wyspie, gdzie na plaży można było oddać się błogiemu lenistwu. Z miejscowości Cala Pi otwierały się dla nas drogi w każdym kierunku wyspy, które zbliżyć nas miały do poznania wyspy.

Pogoda podczas wyjazdu nas nie rozpieszczała. Przez pierwsze dni było naprawdę słonecznie, lecz końcówka naszego pobytu okazała się deszczowa. Co najważniejsze, temperatura przez cały czas nie spadła poniżej 25 stopni.
A tak na zdjęciach przedstawia się nasz pobyt na wyspie:

1.  Cap de Formentor – czyli najdalej wysunięty na północ punkt wyspy. Niezapomnianych wrażeń dostarcza trasa, którą dojechać można na koniec Majorki. Piękne widoki i niesamowite kręte drogi, to charakteryzuje półwysep Punta Formentor.

2. Es Trenc – jedna z najpiękniejszych plaż na Majorce. Niestety, morze było mocno wzburzone i prawdziwego lazuru wody nie byliśmy w stanie zobaczyć. Nie przeszkodziło nam to jednak w dobrej zabawie z falami.

3. Sa Calobra – zatoka ta jest uważana za najbardziej malowniczą na wyspie. Tak krętą, a zarazem niebezpieczną trasą prowadzącą do niej, nigdy wcześniej nie podróżowałem. Dla odmian droga prowadzi przez górski krajobraz. Jedyną wadą tego miejsca (dla mnie) jest brak piaszczystej plaży.

4. Puerto de Soller, Soller, Valldemosa – miasteczka, które odwiedza wielu turystów spędzających urlop na wyspie. Valldemossa słynie z klasztoru Sa Cartoixa, w którym przebywał w latach 1838/89 Fryderyk Chopin.

5. Palma de Mallorca – stolica wyspy, w której główną atrakcją jest katedra Se. Spacerując ulicami Palmy, trafiliśmy na targ rybny, gdzie miałem okazję spróbować po raz pierwszy ostrygi.

6. Parc Natural de Mondrago – wspaniały park z kilkoma piaszczystymi plażami, gdzie warto być, choćby z powodu krystalicznej wody i krajobrazu.

7. Camp de Mar i Cala d’Or – plaże Majorki.

8. Mirador del Verger – punkt widokowy po zachodniej stronie wyspy.

Koszty wycieczki/osoba:

1. Bilety lotnicze: 236zł
2. Hotel: 9 noclegów – 500zł
3. Wypożyczenie auta + paliwo: ok. 300zł
4. Bilety wstępu i komunikacji miejskiej: 150zł
5. Bilet kolejowy do Poznania i powrotny: 36zł

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *